24-letnia Klaudia w śpiączce wraca do kraju. Wiemy, kiedy wyląduje samolot z pacjentką

2026-06-02 16:32

Po tygodniach walki o życie w pekińskim szpitalu, 24-letnia Klaudia z Wałbrzycha, która zapadła w śpiączkę po zdiagnozowaniu nowotworu, wreszcie wraca do Polski. Specjalistyczny transport medyczny z pacjentką na pokładzie dotrze do Wrocławia już w środę, 3 czerwca. Na lotnisku czekać będzie zespół medyków, gotowy do natychmiastowego przejęcia chorej i rozpoczęcia dalszego leczenia.

Transport medyczny 24-letniej Klaudii z Wałbrzycha

W środę, 3 czerwca, w stolicy Dolnego Śląska wyląduje samolot z 24-letnią mieszkanką Wałbrzycha. Młoda kobieta od wielu tygodni przebywa w głębokiej śpiączce w jednej z pekińskich klinik.

Maszyna z pacjentką dotrze na lotnisko około godziny 15:00. Po opuszczeniu pokładu chora zostanie natychmiast przewieziona karetką na oddział intensywnej terapii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego.

- Wczoraj wyleciał samolot z Wrocławia do Pekinu, na jutro zaplanowany jest przylot tego samolotu do Wrocławia - powiedział Radiu Eska Jan Kutny z wrocławskiego Szpitala Wojskowego.

Wrocławska placówka zgłasza gotowość operacyjną na przyjęcie pacjentki. - Od godziny 15 zespół będzie gotowy na lotnisku, aby podjąć chorą. Karetka posiada respirator, pompy strzykawkowe, także jest w pełni przygotowana do transportu chorych, którzy wymagają oddziału intensywnej terapii, wentylacji mechanicznej i wspomagania układu krążenia - mówi lek. Krzysztof Fidler, kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Medycy zgodnie podkreślają, że szczegółowe decyzje dotyczące dalszej terapii zapadną po przyjęciu 24-latki na oddział i bezpośredniej ocenie jej stanu zdrowia.

Nowotwór u Klaudii z Wałbrzycha zdiagnozowano w Chinach

Młoda Wałbrzyszanka ukończyła w Polsce licencjackie studia sinologiczne, po czym w 2024 roku wyleciała do Chin, zamierzając właśnie tam kontynuować naukę.

W połowie kwietnia studentka wymagała nagłej hospitalizacji w pekińskiej placówce. Tamtejsi specjaliści wykryli u niej niezwykle agresywny nowotwór w postaci potworniaka, który błyskawicznie wyniszczył jej organizm i doprowadził do śpiączki.

- Wszystko zaczęło się nagle. Jeszcze niedawno Klaudia była pełna życia, miała plany, marzenia i zwyczajne codzienne sprawy. Nic nie zapowiadało dramatu, który wydarzył się w bardzo krótkim czasie. Pojawiły się pierwsze objawy — z pozoru niepozorne — ale jej stan z dnia na dzień gwałtownie się pogarszał. Badania przyniosły diagnozę, której żaden rodzic nie chce usłyszeć - przekazała mama dziewczyny w notce dołączonej do zbiórki w serwisie Pomagam.pl.

Najbliżsi pacjentki uruchomili w sieci zbiórkę funduszy na leczenie, a polski rząd zaoferował pomoc przy sprowadzeniu chorej. Teraz ujawniono oficjalny termin specjalnego transportu, dzięki któremu dalsza batalia o zdrowie kobiety będzie toczyć się już w kraju.

Chora na Covid urodziła córeczkę, potem przeszła piekło. „To cud, że żyję”