Aktualizacja, godz. 13:15
- Strażacy wciąż dogaszają pożar. Akcja prowadzona jest z dwóch autodrabin. Na miejsce przyjechała koparka z zarządzania kryzysowego z powiatu polkowickiego. Będziemy odgruzowywać supermarket. Działania na pewno potrwają jeszcze kilka godzin - przekazał nam mł. kpt. Adrian Ziemiański.
W trakcie akcji gaśniczej dwóch strażaków zostało rannych. Jak informuje rzecznik poślizgnęli się na lodzie. Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do pożaru marketu przy ul. Ogrodowej w Polkowicach.
Wcześniej informowaliśmy:
Pożar Biedronki w Polkowicach. "Sytuacja jest dramatyczna!"
Do potężnego pożaru doszło w markecie sieci Biedronka przy ul. Ogrodowej w Polkowicach. Cały budynek stanął w ogniu, a na miejscu trwa intensywna akcja gaśnicza. W akcji biorą udział liczne zastępy straży pożarnej z całego powiatu. Sytuację jako pierwsi relacjonowali lokalni administratorzy strony 112 Polkowice.
- Trwają działania przy pożarze sklepu Biedronka w Polkowicach. Na miejscu liczne zastępy straży pożarnej z całego powiatu. Sytuacja jest dramatyczna!
- informuje 112 Polkowice na Facebooku.
Dach runął po 10 minutach
Sytuacja na miejscu jest niezwykle dynamiczna i niebezpieczna. Jak informuje Radio ESKA rzecznik polkowickiej straży pożarnej, ogień wciąż nie jest opanowany, a konstrukcja budynku ulega zniszczeniu.
- Pożar wciąż nie jest zlokalizowany, wciąż się rozprzestrzenia. Podajemy wodę z czterech działek i do tego trzy prądy. Zawalił się dach, zawalają się też ściany
- poinformował nas mł. kpt. Adrian Ziemiański z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach.
Rzecznik dodał, że ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, a skala zniszczeń jest ogromna.
Po przyjeździe strażaków na miejsce zdarzenia ogień rozprzestrzenił się, a dach zawalił się po jakiś 10 minutach naszych działań.
Ranni strażacy i trudne warunki na miejscu
Akcja gaśnicza prowadzona jest w ekstremalnie trudnych warunkach. Ogromne zadymienie, bardzo wysoka temperatura i waląca się konstrukcja marketu stanowią śmiertelne zagrożenie. Niestety, pojawiły się już informacje o pierwszych poszkodowanych wśród ratowników.
- Poszkodowany został jeden strażak, który podczas działań poślizgnął się na lodzie i ma skręconą kostkę, drugi strażak ma rozciętą rękę
- przekazał mł. kpt. Ziemiański.
Według wstępnych informacji akcja gaśnicza może potrwać jeszcze kilka godzin. Do tematu będziemy wracać.