Muzeum we Wrocławiu kupiło zestaw do polowania na wampiry. Jest kołek, srebro i… tajemnicza buteleczka

2026-01-16 11:16

Muzeum Medycyny Sądowej we Wrocławiu zakupiło wyjątkowy eksponat. To pochodzący z XX wieku zestaw do... polowania na wampiry! W specjalnym futerale znajdują się m.in. drewniane kołki, krzyże i posrebrzane noże. Choć sprzęt wygląda jak wyjęty z horroru, uniwersytet ma wobec niego zupełnie inne plany.

Muzeum Medycyny Sądowej przy Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu wzbogaciło swoje zbiory o absolutnie wyjątkowy przedmiot. To kompletny, pochodzący z pierwszej połowy XX wieku zestaw do unieszkodliwiania wampirów. Choć wygląda przerażająco, uczelnia uspokaja. 

- Polować jednak nie planujemy. Sprzęt posłuży do opowieści o dawnych wierzeniach ludowych, pochówkach wampirycznych oraz innych zagadnieniach związanych z medycyną sądową

- czytamy w oficjalnym komunikacie.

Zestaw już teraz budzi ogromne zainteresowanie, a naukowcy zapowiadają, że to nie tylko eksponat, ale również obiekt przyszłych badań.

Zestaw do polowania na wampiry. Co jest w środku?

Antywampiryczny pakiet, zamknięty w futerale przypominającym ten na skrzypce, zawiera wszystko, co według dawnych wierzeń było niezbędne do walki z "żywymi trupami". W środku znajdziemy m.in. komplet krzyży, modlitewnik, świecznik, posrebrzane noże i lusterko. Największe wrażenie robią jednak drewniane kołki z metalowymi końcówkami, którymi przebijano serce lub czaszkę, oraz gwoździe, służące prawdopodobnie do dodatkowego zabezpieczenia trumny. Co ciekawe, w zestawie są też buteleczki. Jedna przeznaczona była na wodę święconą, a druga zawiera tajemniczą ciecz.

Zainteresowanie wampiryzmem i akcesoriami do walki z potworami eksplodowało w Europie po publikacji słynnej powieści "Drakula" Brama Stokera w 1897 roku. Później popularność odżyła w latach 50. XX wieku wraz z rozwojem kina grozy.

- Szczyt zainteresowania tematyką wampiryczną przypada na lata 1900-1920 oraz lata 50 XX wieku, choć obecnie również motyw wampira przeżywa renesans w sztuce filmowej

- tłumaczy dr Jędrzej Siuta, cytowany przez Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.

Jak dodaje ekspert z Zakładu Medycyny Sądowej UMW, większość zestawów produkowano w Niemczech, dlatego polski komplet jest prawdziwym unikatem. Choć prawdopodobnie nigdy nie był użyty w praktyce, doskonale oddaje ducha tamtych czasów i ludowe wierzenia.

Jak dawniej walczono z wampirami?

Według dawnych przekazów, wampir to "żywe zwłoki", które należało pozbawić mocy. Służyły do tego specjalne rytuały, które dziś medyk sądowy nazwałby bezczeszczeniem zwłok. Serca rzekomych upiorów przebijano osinowymi kołkami, a do ust wkładano im kamienie lub cegły. Czasami odcinano głowę i umieszczano ją między nogami zmarłego.

- Do walki z wampirami często stosowano srebro, którego według wierzeń miały się bać siły nieczyste. Ma to poniekąd medyczne uzasadnienie, ze względu na jego właściwości antybakteryjne - wyjaśnia dr Siuta na stronie umw.edu.pl.

Podejrzenia o wampiryzm padały często na osoby chore, z deformacjami ciała lub nietypowym wyglądem. Jednak do działania przystępowano dopiero po ich śmierci.

Dowody na wampiryzm? Medycyna sądowa wyjaśnia

Ostatecznym "dowodem" na wampiryzm miały być nadzwyczajne zdarzenia po pogrzebie, takie jak wybuch epidemii, lub brak rozkładu ciała po otwarciu trumny. Jak tłumaczą naukowcy, na wszystko jest jednak naukowe wytłumaczenie.

- Zdarzało się, że po otwarciu grobu zyskiwano dodatkowy, "niezbity" dowód na wampiryzm zmarłego: brak rozkładu. Jest to możliwe w określonych warunkach, zupełnie niezwiązanych z działaniem nadprzyrodzonych mocy

- opowiada dr Jędrzej Siuta.

Jak tłumaczy, procesy takie jak mumifikacja (w suchym środowisku), przemiana torfowa (w bagnach) czy przeobrażenie tłuszczowo-woskowe (w wilgotnych warunkach beztlenowych) mogą naturalnie zakonserwować ciało na setki lat. Wszystkie te zjawiska są dobrze znane medycynie sądowej, a ich przykłady można zobaczyć we wrocławskim muzeum.