Dramatyczny powrót z wakacji we Włoszech. Pasażerowie Ryanaira przeszli przez koszmar

Polscy turyści, zamiast bezproblemowo wrócić ze słonecznej Italii, przeżyli ogromny stres. Lot z Reggio di Calabria do Katowic zamienił się w istny dramat, pełen chaosu i braku odpowiednich informacji. Wirtualna Polska donosi, że klienci Ryanaira zostali zostawieni samym sobie bez wsparcia, przez co ich powrót trwał prawie całą dobę.

Zrezygnowana kobieta na lotnisku. Obok miniatura samolotu Ryanair. O trudach pasażerów we Włoszech dowiesz się z Eska Wrocław.
Autor: Shutterstock

Dramatyczny powrót przerodził się w wielki koszmar pasażerów

Miał to być standardowy powrót do domu z wakacji. Lot zaplanowano na 8:55, jednak podróżujący natknęli się na serię niezrozumiałych zmian godzin odlotu. Najpierw start przełożono na 9:35, w dalszej kolejności na 14:00, a ostatecznie na 3:10 w nocy następnego dnia.

Jedna z pasażerek, pani Weronika, w rozmowie z Wirtualną Polską szczegółowo przedstawiła kulisy tego koszmarnego powrotu. Kobieta zaznaczyła, że brak informacji i pomocy ze strony przewoźnika był bardzo odczuwalny, a dezorganizacja rosła wraz z upływem czasu. „Pasażerowie zostali porzuceni bez opieki, informacji i podstawowego wsparcia” - relacjonuje.

Lot z innego lotniska oddalonego o 130 km. Krótki SMS od Ryanaira

Gdy sytuacja wydawała się już fatalna, linie lotnicze przesłały SMS, informując, że wylot nie nastąpi z Reggio di Calabria. Pasażerowie musieli na własny koszt dojechać do Lamezia Terme, oddalonego o ponad 130 kilometrów.

Przewoźnik w krótkiej wiadomości polecił samodzielne zorganizowanie dojazdu i zachowanie rachunków.

Podróż pociągami i busami. Kolejne nieprzyjemności na lotnisku

Turyści wyruszyli w podróż, która zajęła ponad 2,5 godziny środkami transportu publicznego. Kiedy w końcu zjawili się w Lamezii, spotkała ich kolejna niemiła sytuacja: pracownicy portu lotniczego nie mieli pojęcia o zmianie lotniska.

Pani Weronika relacjonuje, że o 20:30 podróżni wciąż nie dysponowali żadnymi sprawdzonymi wiadomościami, a ich samolot nie widniał na ekranach informacyjnych.

Dopiero po tym, jak jedna z osób skontaktowała się z konsulatem, interwencja dyplomatyczna spowodowała, że lot ukazał się w systemie w okolicach godziny 21:00.

„Wcześniej dostaliśmy informację, że będą podstawione autobusy. Nic takiego nie miało miejsca. Wszystko musieliśmy zorganizować sami” - tłumaczy kobieta.

Spanie na podłodze i oburzające vouchery

Klienci Ryanaira mają wielkie pretensje o to, jak zostali potraktowani przez linie lotnicze.

W rozmowie z portalem WP pani Weronika skarżyła się na to, że pozostawiono ich całkowicie bez pomocy. „Zostaliśmy całkowicie zignorowani i pozostawieni sami sobie”

Z jej opowieści wynika, że otrzymali jedynie dwa vouchery o wartości 4 euro, które okazały się kompletnie przydatne, gdyż można je było wykorzystać wyłącznie na lotnisku w Reggio, z którego wszyscy musieli uciekać.

Wykończeni ludzie, wśród których były rodziny z małymi dziećmi oraz osoby starsze, spali na zimnej podłodze, ponieważ brakowało wolnych krzeseł. Wielu spędziło w takich warunkach kilkanaście godzin.

Oświadczenie linii lotniczej Ryanair: Trwa analiza sytuacji

Dziennikarze Wirtualnej Polski zwrócili się do Ryanaira z prośbą o komentarz w tej sprawie. Firma przesłała krótkie oświadczenie, z którego wynika, że dokładnie badają zaistniałe zdarzenie.

Tymczasem podróżujący domagają się poważniejszego podejścia, żądając oficjalnych przeprosin, zwrotu kosztów transportu oraz zadośćuczynienia za nerwy, stracony czas i konieczność wzięcia dodatkowego dnia wolnego w pracy.

Quiz. Rozpoznasz lotnisko po kodzie?
Pytanie 1 z 10
Lotnisko oznaczone symbolem LUZ znajduje się
Airbus A400M Atlas, Ciężki samolot transportowy Luftwaffe