Interwencja prokuratury i policji zapoczątkowała poważny kryzys wokół dolnośląskiego ogrodu zoologicznego. Prokuratura informuje o złych warunkach bytowych, z jakimi musiały mierzyć się zwierzęta. Z kolei zaplanowana ewakuacja wybranych gatunków do innych ośrodków napotkała przeszkody, a w sieci rozpętała się prawdziwa burza.
- Zwierzęta z ZOO Łączna nie są w dobrym stanie, a zmasowany atak na śledczych jest niezrozumiały
- przekazał na łamach „Super Expressu” Mariusz Pindera, reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Świdnicy.
Akcja śledczych w Zoo Łączna
Zmasowane działania policjantów i prokuratorów na terenie obiektu ruszyły 13 października. Prokuratura postawiła zarzuty w sumie pięciu osobom o znęcanie się nad zwierzętami. W tej grupie znalazł się między innymi właściciel i dyrektor ogrodu, Marcin N. Prokuratura złożyła wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, jednak sąd odrzucił to żądanie.
Największym problemem dla służb okazała się nieudana próba wywiezienia podopiecznych zoo do innych ośrodków. Podczas spotkania z dziennikarzami przyznał to zastępca Prokuratora Okręgowego w Świdnicy, Marcin Witkowski. Szef świdnickich śledczych, Marek Rusin, wskazał, że do niepowodzenia przyczynił się wyciek informacji o ewakuacji zwierząt. Na miejscu wybuchły awantury i doszło do przepychanek, a pomagające organizacje prozwierzęce zrezygnowały z udziału przez hejt w internecie. Sytuacja uspokoiła się dopiero wtedy, gdy tymczasowy nadzór nad placówką powierzono władzom gminy.
Prokuratura zaznacza, że przyglądają się funkcjonowaniu placówki w Łącznej już od kilkunastu miesięcy. Niepokojące sygnały dotyczące traktowania zwierząt docierały do nich dużo wcześniej.
- W maju nawet przekazaliśmy zalecenia odnośnie funkcjonowania i one nie zostały uwzględnione
- mówi w rozmowie z „Super Expressem” Mariusz Pindera.
Chodzi o zimno, przez które cierpiały ptaki egzotyczne, brudną wodę, a nawet brak odpowiedniego pożywienia. Ptaki miały też na przykład zjadać padłe myszy i szczury, emu mieszkał obok… wilka, a ogrodzenie tygrysa groziło tym, że dziki kot ucieknie. Co więcej, śledczy cytują: „Instalacja elektryczna została natomiast wykonana metodą domową”.
Opinie powołanych w sprawie biegłych jednoznacznie wskazują na zły stan zdrowia niektórych osobników. Latem Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wszczął z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie cofnięcia decyzji zezwalającej na utworzenie i prowadzenie Ogrodu Zoologicznego.
Zbiórka na Zoo Łączna. Adwokat właściciela komentuje działania służb
Pomimo ustaleń prokuratury, placówka otrzymuje silne poparcie społeczne. W sieci uruchomiono specjalną zrzutkę finansową, a internauci nawołują do bojkotowania organizacji działających na rzecz zwierząt, które nagłośniły całą sprawę. Głos w sprawie zabrał również pełnomocnik właściciela, Łukasz Opaliński. Adwokat udzielił krótkiego komentarza: „Trwa inwentaryzacja, ale my wciąż nie znamy podstawy prawnej wywożenia zwierząt”.
Marcin N. aktywnie dziękuje w mediach społecznościowych za wszelkie przejawy wsparcia. Z kolei jego obrońca w ten sposób podsumowuje zaistniałą sytuację: „Mój klient od lat budował to miejsce i markę. Teraz musi się uspokoić”.
Zmiany w Zoo Łączna
Ogromny kryzys wymusił natychmiastowe zmiany kadrowe. Po interwencji Wojewody Dolnośląskiego i burmistrza Mieroszowa, przy pełnej aprobacie dotychczasowego właściciela, zarząd nad ogrodem przejęła Marta Zając-Ossowska.