Historia

Z powstańczej Warszawy do Breslau. Potem do przymusowej pracy w niemieckich obozach

2023-07-31 13:45

Powstanie warszawskie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku i trwało 63 dni, dość mocno i szybko przełożyło się na zwiększenie liczby polskich robotników przymusowych nie tylko w Breslau, ale w całej III Rzeszy i w Generalnym Gubernatorstwie. Liczba powstańców oraz cywilnych mieszkańców Warszawy i okolic wziętych do niewoli znalazła bezpośrednie odzwierciedlenie w nowo tworzonych niemieckich obozach przejściowych i obozach pracy. Kilka powstało w niemieckim Wrocławiu.

Z Powstania Warszawskiego do obozów pracy

Według zbliżonych szacunków ok. 18 tys. powstańców zginęło, a mniej więcej drugie tyle – mężczyzn, kobiet i dzieci – poprzez obozy przejściowe w Ożarowie i Pruszkowie trafiło do niemieckiej niewoli. Powstanie warszawskie to także bezprecedensowy dramat cywilnej ludności stolicy. W ocenie historyków to właśnie ona była największą i jednocześnie najbardziej poszkodowaną grupą, gdyż ani w czasie wojny, ani później nie przysługiwały jej prawa takie, jak powstańcom. Szacuje się, że zginęło około 180 tys. cywilów, a 650 tys., zostało wypędzonych ze swoich domów i przez obozy przejściowe trafiło na roboty przymusowe do Rzeszy. Wraz z ludnością cywilną miasto opuszczali także powstańcy, którzy z różnych względów zdecydowali się nie korzystać z przysługującego im statusu jeńca wojennego.

Nie wiadomo, ile i jak licznych transportów z Pruszkowa dotarło do niemieckiego Wrocławia. Na podstawie dostępnych relacji można wnioskować, że przez obozy we Wrocławiu mogło przejść od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy warszawiaków.

Dla niektórych Breslau był tylko chwilowym przystankiem w dalszej drodze w głąb Rzeszy. Najczęściej trafiali do Burgweide – dużego obozu przejściowego w podwrocławskich wówczas Sołtysowicach. Tam spędzali dzień, czasami kilka, byli poddawani odwszawianiu, a następnie wywożono ich wagonami towarowymi dalej.

Po innych zgłaszali się przedstawiciele rozmaitych przedsiębiorstw, a nawet rolnicy, nie tylko z Wrocławia i okolicy, ale także z odleglejszych regionów Rzeszy. Część zaś warszawiaków została przydzielona do pracy na terenie miasta, np. w fabrykach czy innych zakładach pracy. Wielu z nich początkowo trafiło do obozu Burgweide.

Nie wszystkim warszawiakom dane było doczekać kapitulacji Festung Breslau i końca wojny. Wielu z nich zginęło w trakcie walk o miasto, gdy zostali skierowani m.in. do budowy barykad czy lotniczego pasa startowego w okolicy dzisiejszego placu Grunwaldzkiego. Wielu jednak doczekało wolności, a ta zastała ich m.in. w obozie Burgweide, gdzie blisko jedną czwartą cudzoziemskich robotników przymusowych stanowili Polacy, w tym wielu warszawiaków. Słynna pierwsza polska flaga, która nad obozem Burgweide zawisła 6 lub 7 maja (relacje tu nie są zgodne), została potajemnie uszyta przez Natalię Kujawińską – mieszkankę Warszawy zesłaną do niemieckiego Wrocławia po upadku powstania warszawskiego.

Część z tych, którzy najpierw przeżyli powstanie warszawskie a potem walki o Festung Breslau, zdecydowała się pozostać we Wrocławiu, wielu powróciło jednak do Warszawy lub udało się w inne regiony kraju. Do powojennego Wrocławia przybyli natomiast powstańcy, którzy końca wojny doczekali gdzie indziej. Szacuje się, że w stolicy Dolnego Śląska osiedliło się ich około trzystu. Spośród nich dziewięcioro doczekało przypadającej 1 sierpnia 2023 roku 79. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Źródło: Kamila Jasińska, Centrum Historii Zajezdnia