
Jedenastka najgorszych transferów w historii Śląska Wrocław
Przewijaj galerię, aby odkryć cały skład!

Bramkarz: Lubos Kamenar
Na papierze był to bramkarz, który musiał dać jakość Śląskowi Wrocław. Przeszłość w między innymi francuskim FC Nantes sprawiała, że kibice widzieli w Słowaku wzmocnienie na lata. Niestety, choć na treningach w barwach WKS-u prezentował się ponoć doskonale, to formy w meczach ligowych nie znalazł nigdy. Niemal każdy strzał, który leciał w jego bramkę, kończył się golem. Ostatecznie ze Śląska odszedł mając na koncie zaledwie 9 spotkań, w których piłkę z siatki wyciągał aż 19 razy.

Obrońca: Oded Gavish
Cóż to był za stoper! Już po kilku jego meczach w Śląsku Wrocław piłkarski półświatek wymyślił określenie "zwrotny jak Gavish". Jak można się domyślać, nie było ono pozytywne, a odnosiło się raczej do dosyć specyficznego sposobu poruszania się zawodnika. Gavish w barwach WKS-u przypominał pociąg towarowy - gdy zaczął już biec po swoim torze, to nie dało się go ani zatrzymać, ani skierować w inną stronę. W Śląsku Wrocław rozegrał on łącznie 12 spotkań.

Obrońca: Lubos Adamec
Do Śląska przychodził jako wielki talent z przeszłością w Juventusie i Spartą Praga. Czeski stoper miał być genialnym ruchem WKS-u, który ogra się w drużynie, a później zostanie sprzedany za duże pieniądze. Niestety, okazało się, że Lubos Adamec nadawał się bardziej do sekcji zapaśniczej Śląska Wrocław. Miewał on problemy z trzymaniem odpowiedniej wagi, a w zielono-biało-czerwonych barwach zagrał ostatecznie zawrotne... 4 minuty! Co ciekawe, w końcówce jednego z dwóch meczów, w których wystąpił, zdołał zdobyć nawet gola.

Obrońca: Diogo Verdasca
Wychowanek FC Porto i młodzieżowy reprezentant Portugalii z pewnością nie jest najgorszym obrońcą, jaki biegał po boiskach w barwach Śląska, jednak traktujemy go jak pewien symbol. Diogo Verdasca miewał dobre momenty, jednak to nie z nich zostanie zapamiętany. Portugalczyk, grając dla WKS-u, miał unikalną umiejętność spektakularnego partaczenia wydawałoby się prostych zagrań. Jeśli podczas meczu przyspaliśmy na kanapie i z relacji znajomego dowiedzieliśmy się, ze obrona znów popełniła absurdalny błąd, to w ciemno mogliśmy wskazać winowajcę. Verdasca w Śląsku był zawodnikiem bardzo pechowym, który z pewnością nie zrealizował swojego potencjału. Mimo wszystko, ze względu na liczbę dziwnych pomyłek, uważamy, że na miejsce w jedenastce najgorszych transferów w pełni zasłużył.

Obrońca: Igors Tarasovs
"Dajcie nam tu tego z długimi włosami" - nie pomyślał nigdy raczej żaden kibic Śląska. Niestety, pomyślały o tym władze klubu, bowiem Igors Tarasovs do Śląska Wrocław przyszedł. Podobnie jak w przypadku Verdaski - dałoby się pewnie znaleźć gorszych obrońców, jednak w Łotysz w jedenastce musiał się znaleźć ze względu na całokształt jego pobytu we Wrocławiu. Było to doświadczenie dosyć frustrujące, a sam zawodnik miewał również napięcia z kibicami. Jego najlepszym zagraniem w barwach WKS-u była prawdopodobnie sesja zdjęciowa z Jakubem Koseckim, kwitująca humorystycznie legendarne napięcie pomiędzy zawodnikami. W zielono-biało-czerwonych barwach zagrał 55 meczów, w których zdobył 2 gole i 4 asysty.

Pomocnik: Mateusz Lewandowski
Dwukrotna przygoda Mateusza Lewandowskiego w Śląsku Wrocław z pewnością nie poszła tak, jak życzyłby sobie tego zawodnik. Warto zaznaczyć, że defensywny pomocnik na przestrzeni wielu lat pokazał się raczej jako zwykły ligowiec - nie był z pewnością tak słaby, jak wskazywałaby na to jego przygoda ze Śląskiem. Niestety, występy Lewandowskiego w barwach WKS-u wyglądały fatalnie. Nie tylko ze względu na mizerny poziom, jaki prezentował na boisku zawodnik, ale również ze względu na niezrozumienie z innymi piłkarzami oraz złe dopasowanie go do gry zespołu. Idealnym podsumowaniem jego przygody w Śląsku jest fakt, że podczas jednego z pobytów we Wrocławiu Lewandowski miał w kontrakcie zawartą klauzulę wykupu w wysokości 1 zł, na którą WKS się jednak... nie zdecydował.

Pomocnik: Farshad Ahmadzadeh
Farshad Ahmadzadeh to zawodnik, który jednym zagraniem zapisał się na kartach historii Śląska Wrocław na zawsze. W meczu z Cracovią Irańczyk "krzyżakiem" przyjął długie podanie, pokazują prawdziwy kunszt techniczny. Niestety, w tej samej akcji spróbował też "elastico", co już mu nie wyszło, a następnie niemal stracił piłkę. Jego transfer do dziś pozostaje zagadką. Farshad bez wątpienia potrafił kontrolować piłkę, ale jak na skrzydłowego był też niespecjalnie szybki, co niwelowało jego techniczne atuty. Ostatecznie Irańczyk okazał się zawodnikiem, który na poziomie ekstraklasy przydawał się do... niczego. W barwach Śląska zagrał 27 spotkań, w których zdobył jednego gola i zanotował jedną asystę.

Pomocnik: Marcel Zylla
Złote dziecko trenera Jacka Magiery. To, dlaczego dostał aż tyle szans od tego szkoleniowca, do dziś pozostaje zagadką. Marcel Zylla to wychowanek Bayernu oraz młodzieżowy reprezentant Polski, który miał być jednym z najbardziej utalentowanych zawodników swojego rocznika. W Śląsku okazało się, że Zylla nie ma właściwie żadnej cechy wiodącej i

Pomocnik: Kamil Vacek
Kamil Vacek do Śląska dołączył po fantastycznym sezonie w Piaście Gliwice. Miał być naczelnym kreatorem WKS-u. Czech na boiskach ekstraklasy pokazał świetne umiejętności techniczne, a także doskonały przegląd pola. Niestety, jego przygoda ze Śląskiem potoczyła się fatalnie. We Wrocławiu nie pomogły mu kontuzje, jednak po sezonie dla Piasta, w którym w 33 meczach zanotował 8 asyst i strzelił 5 goli, powiedzieć, że w Śląsku nie udało mu się tego powtórzyć, to jak nie powiedzieć nic. Czech w barwach WKS-u grał mizernie, grając ostatecznie w 25 spotkaniach, w których zdobył okrągłe 0 goli oraz zanotował jedną asystę.

Napastnik: Patryk Klimala
Nie moglibyśmy stworzyć tego zestawienia, nie uwzględniając w nim zawodnika, który według niektórych źródeł miał najwyższy kontrakt w historii Śląska Wrocław, i który dla zespołu nie zdobył ani jednego gola. Przygoda Patryka Klimali we Wrocławiu była krótka, jednak w przeciągu 11 spotkań zdołał on zniechęcić do siebie kibiców do tego stopnia, że do dziś to jego pudło w meczu z Ruchem Chorzów wskazywane jest przez wielu jako główny powód braku mistrzostwa Polski. Oczywiście, jest to trochę niesprawiedliwy osąd, jednak nie da się ukryć, że występy Klimali w Śląsku były fatalne.

Napastnik: Junior Eyamba
Choć wśród napastników z pewnością znaleźlibyśmy jeszcze przynajmniej kilka spektakularnych wpadek, to nie moglibyśmy stworzyć jedenastki imienia Juniora Eyamby, nie uwzględniając go w składzie! O tym transferze jeszcze przez wiele lat krążyć będą legendy. Dlaczego David Balda zdecydował się sprowadzić zawodnika z trzeciej ligi szwajcarskiej, licząc, że zastąpi on Erika Exposito? Tego nie dowie się już prawdopodobnie nikt, jednak niesmak po transferze Eyamby pozostanie wśród kibiców Śląska jeszcze na wiele, wiele lat...