26-latek szukał pomocy na SOR. Dzień później już nie żył

26-letni mieszkaniec Lubina zgłosił się do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Jego śmierć wywołała oburzenie rodziny, która oskarża medyków o zlekceważenie pacjenta. Sprawę bada prokuratura i Rzecznik Praw Pacjenta, a szpital broni swoich działań.

Kroplówka na pierwszym planie na tle rozmazanego korytarza szpitalnego. O tragedii na SOR przeczytasz na Eska Wrocław.
Autor: Sfam_photo/ Shutterstock

Dramat na SOR w Lubinie

Tragedia rozegrała się 15 października w Lubinie. Jak donosi serwis Zero.pl, 26-letni pacjent szukał ratunku na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Regionalnego Centrum Zdrowia. Mężczyzna uskarżał się na ból w klatce piersiowej oraz drętwienie lewej ręki. Według relacji jego siostry, dolegliwości te utrzymywały się od kilku dni.

Kobieta uważa, że jej brat musiał bardzo długo czekać na pomoc, mimo niepokojących objawów. Rodzina twierdzi, że dopiero po ich naciskach personel zajął się pacjentem, podając mu kroplówkę o działaniu przeciwbólowym i zostawiając na obserwacji.

Rodzina pacjenta oskarża medyków

W rozmowie z „Faktem” siostra 26-latka otwarcie zarzuca personelowi szpitala zignorowanie niebezpiecznych objawów. Jej zdaniem, medycy zwlekali z podjęciem niezbędnej diagnostyki. Rodzina pacjenta uważa również, że o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia mężczyzny personel dowiedział się od innego pacjenta, który zauważył, że 26-latek jest nieprzytomny.

Gdy stan pacjenta stał się krytyczny, został on przetransportowany do Miedziowego Centrum Zdrowia w Lubinie, w celu uzyskania specjalistycznej pomocy. Niestety, 26-latek zmarł następnego dnia.

Prokuratura w Lubinie prowadzi śledztwo

Sprawę wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Zastępca prokuratora rejonowego, Marek Bartosiewicz, w rozmowie z „Faktem” przekazał, że śledczy dysponują już dokumentacją medyczną oraz nagraniami z kamer monitoringu. Przeprowadzono również przesłuchania bliskich 26-latka i pozostałych świadków zdarzenia.

Służby zleciły wykonanie sekcji zwłok. Oczekują teraz na wyniki badań, które pozwolą ustalić, dlaczego 26-latek stracił życie.

Śledztwo toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, a także narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby zobowiązane do opieki nad nim.

Regionalne Centrum Zdrowia w Lubinie odpiera zarzuty

Regionalne Centrum Zdrowia w Lubinie wydało w tej sprawie oświadczenie. Jak podaje „Fakt”, placówka twierdzi, że 26-latek od razu po przybyciu na SOR otrzymał fachową pomoc medyczną. Szpital dodaje, że w momencie gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia, personel natychmiast zareagował i przekazał pacjenta do placówki z lepszym sprzętem diagnostycznym.

Kierownictwo placówki rozpoczęło wewnętrzne dochodzenie, wstrzymując się z komentowaniem oskarżeń rodziny pacjenta do czasu jego zakończenia.

Rzecznik Praw Pacjenta bada sprawę śmierci na SOR

Serwis Zero.pl podaje, że również Rzecznik Praw Pacjenta podjął z urzędu działania wyjaśniające. Urzędnicy przeanalizują dokumentację medyczną, oceniając diagnostykę i leczenie, a także sprawdzą, czy nie doszło do naruszenia praw pacjenta.

Przyczyna śmierci 26-latka nie jest jeszcze znana. Oczekuje się, że wyniki badań i opinie ekspertów medycznych pozwolą rozwikłać tę zagadkę i rzucą światło na to, co dokładnie wydarzyło się na lubińskim SOR-ze.

Sonda
Czy trafiłeś/aś kiedyś na SOR?
Rodzina nie chciała sekcji zwłok mężczyzny który zmarł pod szpitalem

ROLKI